Byliśmy już w połowie drogi.
- Muszę sobie rozprostować skrzydła - stwierdziłem. Podskoczyłem do góry i wezwałem chmury robiące mi za skrzydła. Leciałem coraz wyżej. Nagle zobaczyłem, że do granic naszego terytorium zbliża się mnóstwo wody. Chyba puściła rzeka płynąca za naszymi terenami. Zleciałem w dół i powiadomiłem Ros.
<Ros?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz